recenzje książek | ksiazki.tychtam.pl

Kindle, e-czytnik

Przez rok tylko 3 e-booki

Od jakiegoś roku jestem właścicielem czytnika Kindle. Do tej pory przeczytałem na nim jedynie trzy e-booki. Jakoś tak się złożyło. Miałem trochę papierowych książek, które czekały na przeczytanie, a i e-książki w polskich księgarniach były bardzo drogie. Przez bardzo drogie rozumiem w cenie tradycyjnej książki papierowej.

Do czego Kindle się moim zdaniem nie nadaje

Potem zaś czytałem trochę poradników, książek do których będę jeszcze wracał, w których czytając zakreślam interesujące mnie odstępy. Do takiego czytania e-czytnik się moim zdaniem nie nadaje. Owszem można próbować robić sobie zakładki podczas czytania, ale zmiana stron na Kindlu jest za wolna żeby sobie szybko przekartkować rozdział i znaleźć interesujący nas fragment. Do tego chyba bardziej nadają się tablety, gdzie zmiana stron jest tak szybka jak na tradycyjnym komputerze.

Do czego głownie wykorzystywałem Kindla przez ostatni rok

Przez ostatni rok e-czytnik wykorzystywałem głownie do czytania artykułów znalezionych w internecie. Do tego myślę, że nadaje się idealnie. Gdy mam na ekranie dłuższy tekst, na którego przeczytanie aktualnie nie mam czasu wciskam przycisk readability i tekst automagicznie ląduje na moim czytniku. Potem zawsze znajdzie się czas by go przeczytać.

Do czego jeszcze Kindle się nadaje

Kindle nadaje się też idealnie do czytania prozy. Książek, które przeczytamy raz i potem nie będziemy chcieli do nich sięgać ponownie. Takie cuda czyta się na czytniku wyśmienicie. Fajne jest to, że można czytać praktycznie się nie ruszając. Jest to fajne gdy na przykład czytamy w łóżku i nie chcemy obudzić Żony przewracaniem kartek. Czytnik obsługujemy bardzo wygodnie jedną ręką.

Bateria i e-papier

Pozytywnie zaskoczyła mnie również bateria. Starcza na ponad dwa tygodnie codziennego wieczornego czytania. W tej kwestii e-papier bije na łeb na szyje tablety. Warto również zaznaczyć, że e-papier czyta się tak samo miło jak tradycyjną książkę. Według mniej dużo mniej meczy oczy niż wyświetlacze lcd.

Coraz tańsze e-booki w polskich księganiach

Mniej więcej od początku tego roku książki w polskich księgarniach potaniały. Nie jest to tak, że wszystkie e-booki są tańsze od swoich papierowych odpowiedników ale promocji jest na tyle dużo, że moja lista e-booków w kolejce konsekwentnie rośnie. O tym napisze jednak w osobnym wpisie bo kroi mi się wpis o polskich e-księgarniach, które zrobiły ostatnio duży krok na przód rezygnując z zabezpieczenia DRM ale są sto lat za innymi e-sklepami jeśli chodzi o łatwość zawierania transakcji.


10. września 2012 by dobra książka
Categories: e-booki | Tags: , , , , , | Leave a comment

Ziarno Prawdy – Zygmunt Miłoszewski

Ziarno Prawdy - Zygmunt Miłoszewski

Ziarno Prawdy - Zygmunt Miłoszewski

Dawno nie czytałem dobrego kryminału

Dawno tu nie pisałem. Dawno też nie czytałem żadnego dobrego kryminału. Owszem czytałem wiele „kryminałów” ale były to pozycje kiepskie. Na tyle kiepskie, że nie chciało mi się o nich pisać. Aż tu nagle – Ziarno Prawdy, Zygmunta Miłoszewskiego.

Film „Uwikłanie” w tle

O Autorze usłyszałem jakiś czas temu od mojego Taty. Zachwalał mi poprzednią książkę Zygmunta Miłoszewskiego – Uwikłanie będącą jednocześnie pierwszym tomem o przygodach prokuratora Teodora Szackiego. Książka była jednak „zajęta”. Zdarzyło się więc tak, że przed książką przyszło mi obejrzeć jej filmową adaptację, która muszę przyznać nie do końca przypadła mi do gustu. Dziś po lekturze Ziarna prawdy – drugiej części przygód Teodora Szackiego, wydaje mi się, że na potrzeby polskiej widowni ktoś na siłę starał się zrobić z Uwikłania „romansidło”.

Pierwsze strony

Kilka pierwszych stron mnie zaniepokoiło. Był to dość długi opis. Zero dialogów. Nawet się na chwilę przestraszyłem czy w tej książce znajdę jakiekolwiek dialogi i szybko przekartkowałem w ich poszukiwaniu. Są. Super. Czytajmy dalej, pomyślałem i wsiąkłem.

Sandomierz nie taki obcy

Akcja książki toczy się w Sandomierzu. Mieście, którego do niedawna nie byłbym w stanie wskazać na mapie. Autor opisał jednak miasto w taki sposób, że wydało mi się mocno znajome. Jest to moim zdaniem zasługą doskonałego przedstawienia naszej polskiej mentalności w postawach książkowych mieszkańców Sandomierza. Sprawiło to, że czułem się w Sandomierzu jak „u siebie”.

Morderstwo z wojną polsko – żydowską w tle

W spokojnym mieście, które już dawno zdążyło zapomnieć o dawnych niesnaskach między swoimi polskimi i żydowskimi mieszkańcami,dochodzi do brutalnego zabójstwa kobiety i ktoś wyraźnie zadał sobie trud by wyglądało to na mord rytualny.

Teodor Szacki

W tym momencie do akcji wkracza prokurator Szacki, który na własne życzenie przeniósł się ze stolicy na prowincję. I od tego momentu czyta się doskonale. Super kreacje postaci, wciągające intrygi między nimi i zagadka w tle. Nie potrzeba nic więcej. Nie będę też zdradzał nic więcej by nie popsuć Wam czytania.

Mocno polecam

Książka jest super. Dawno nic tak dobrego nie czytałem. Nawet nie wiem z czym to porównać. Może ma w sobie coś z Wallandera, ale moim zdaniem jest o niebo lepsze.

To nie koniec

Tak, tak, ma być trzeci tom przygód Teodora Szackiego.

 

 


03. lutego 2012 by dobra książka
Categories: kryminał, polska, sensacja | Tags: , , , | Leave a comment

Upadek Gigantów – Ken Follett

Upadek gigantów - Ken Follett

Upadek gigantów - Ken Follett

Co to jest ten Upadek gigantów?

Upadek gigantów to ponad 1000 stron. Więcej niż pojedynczy tom Millenium, a to też jest trylogia. Dokładniej pierwszy tom trylogii, w której Ken Follett przedstawia nam losach kilku rodzin z różnych krajów na przestrzeni dziejów.

O czym jest pierwszy tom trylogii?

Akcja „Upadku gigantów” zaczyna się na krótko przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Autor sprytnie wplótł perypetie fikcyjnych bohaterów w realia historyczne, przez co osoba, która nie ma zielonego pojęcia o pierwszej wojnie światowej może przy okazji lektury trochę się podedukować.

Pierwsza wojna światowa  jako motyw przewodni.

Wojna jest motywem, który łączy losy kilku rodzin z różnych sfer i z różnych krajów: rodzinę górników z Wielkiej Brytanii,  rodzinę z wyższych sfer tego samego kraju, rodzinę biednych Rosjan z Sankt Petersburga, rodzinę z wyższych sfer z Niemiec oraz dwie rodziny ze Stanów Zjednoczonych: imigrantów rosyjskich oraz kolejną z wyższych sfer.

Jak to się czyta?

Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Mimo znacznych rozmiarów nie ma w tym nudy. Cały czas coś się dzieje. Co jakiś czas zmienia się punkt naszej obserwacji, na przykład przenosimy się z rodziny z Wielkiej Brytanii do rodziny w Rosji, przez co można czasem zatęsknić za bohaterami, o których „długo nic nie było”.

Miła odskocznia od sensacji z detektywem w roli głównej.

„Upadek gigantów” był dla mnie miłą odskocznią od sensacji, gdzie fabuła polega na odnalezieniu sprawcy. Ta książka wydaje mi się być bardziej próbą ukazania bezsensu wojen oraz tła przemian społecznych, drogi do równouprawnienia kobiet oraz niższych sfer.

Reperkusje wojny z różnych ujęć.

Tak jak już pisałem akcja zaczyna się na krótko przed wybuchem wojny przez co poznajemy zapatrywania różnych nacji na potrzebę wybuchu wojny. Pierwszy tom kończy się natomiast już po wojnie przez co poznajemy również losy „przegranych” i „wygranych”.

Co dalej? Kiedy kolejny tom?

Książka pozostawia jednak niedosyt. Historie tych rodzin nie zostały opowiedziane do końca. Na następny tom przyjdzie nam jednak poczekać do 2012 roku. W drugiej odsłonie mamy poznać losy dzieci bohaterów „Upadku gigantów” na tle światowego kryzysu i drugiej wojny światowej. Mnie jednak bardziej ciekawi trzecia część która ma ukazać się w 2014 roku. Jej tłem ma być zimna wojna.

Na pewno sięgnę po oba kolejne tomy.


27. lutego 2011 by dobra książka
Categories: sensacja, społeczeństwo | Tags: , , , , | Leave a comment

Polactwo – Rafał Ziemkiewicz

Polactwo Rafał Ziemkiewicz

Polactwo Rafał Ziemkiewicz

Skąd ta książka

Jestem jakiś taki dziwny, że nie jest mi obojętne to co dzieje się wokół mnie. Interesuje mnie w jakim kierunku zmierza nasze Państwo. Było nie było mieszkam tutaj. Dlatego też od czasu do czasu, bo bez przerwy to nie dało by rady wytrzymać tego psychicznie, staram się poznać czyjeś zdanie na temat naszej ukochanej Ojczyzny. Tym razem padło na książkę Rafała Ziemkiewicza pod tytułem „Polactwo”.

O czym jest „Polactwo”

W dużym skrócie książka ta jest o otaczającej nas beznadziei. Autor funduje nam swoją wizję historii najnowszej naszego narodu i pokazuje do czego nas ona doprowadziła. Choć raczej nie powinienem pisać, że to historia nas doprowadziła, bo moim zdaniem Rafał Ziemkiewicz chce nam uzmysłowić, że to my Polacy doprowadziliśmy nasz kraj do takiego stanu w jakim jest i dalej staczamy się po równi pochyłej.

Dlaczego ta książka mi się spodobała

„Polactwo” spodobało mi się bo cenię sobie szczerość. Choć szczerość ta boli, to myślę, że jest nam mocno potrzebna. Podobnie jak autor uważam, że jesteśmy współodpowiedzialni za to jak wygląda nasza Ojczyzna.

Co to jest to „Polactwo”

Tytułowe „Polactwo” to otaczające nas Polskie społeczeństwo. Obywatele wierzący, że im się należy, że zostali pokrzywdzeni przez los i ich krzywdy zostaną wyrównane, czarodziejskim machnięciem różdżki. Ludzie żyjący wiarą w lepsze jutro, którzy jednak do tego lepszego jutra nie chcą się przyczynić.

Co jeszcze znajdziemy w książce

Poza wytknięciem nam naszych narodowych wad, w książce znajdziemy ciekawy opis anomalii gospodarczych jakie można znaleźć w naszym kraju oraz poznamy diagnozę autora na temat przyczyny tego otaczającego nas bajzlu.

Elity nie istnieją

Diagnoza ta brzmi tak jak tytuł tego akapitu – Elity nie istnieją. Po części jest to wina historii naszego kraju. Jednak biorąc to za jedyną bądz główną winę braku „Elit” w Polsce za bardzo byśmy sobie słodzili. Za bardzo wierzymy w cuda. Tu leży przyczyna.

Moje refleksje po lekturze.

„Zróbmy z tego lekturę obowiązkową” – taka myśl naszła mnie po lekturze. Może w ten sposób dało by radę „naprawić” Polskę? Zamiast oddawać się martyrologi narodowej i futrować dzieci w szkole historiami o wielkości naszego Państwa i wspominać wszelkie nieszczęścia jakie spadły na naszych rodaków na przebiegu dziejów, zaserwujmy im różne spojrzenia na otaczający nas świat. Spójrzmy krytycznie na nas samych i weźmy się w końcu do działania.

Wymówki jakie automatycznie produkuje mój mózg

Działanie podjąć jest jednak trudno. Na samą myśl o nim mózg od razu produkuje wymówki:

Jeden człowiek nic tu nie zmieni. Lepiej „cieszyć się życiem”.

Nie nie w tym kraju. Tu się nie da. Za dużej liczbie osób nie zależy.

Do czego zmierzamy

Co jeżeli nie zacznie nam zależeć? W „Polactwie” autor „straszy” tym, że jeśli nie weźmiemy się za nasz kraj to może się to dla nas skończyć utratą wolności. Jest to wizja, która dotarła do mnie ostatnio również z innej książki, którą właśnie czytam. Jest tam przytoczona wizja przejęcia Polski przez Niemcy w wyniku „przemian” gospodarczych. Coś w stylu: Gdy wszyscy wokół widzą, że ktoś zaniedbuje swojego psa (swój kraj) to trzeba mu tego psa (ten kraj) zabrać i samemu się nim zająć.

Czy taki los nas czeka?


30. stycznia 2011 by dobra książka
Categories: historia, polska, społeczeństwo | Tags: , , , , , | Leave a comment

Między tęsknotą lata a chłodem zimy – Leif GW Persson

Między tęsknotą lata a chłodem zimy - Leif GW Persson

Między tęsknotą lata a chłodem zimy - Leif GW Persson

Okładka

„Między tęsknotą lata a chłodem zimy” Leif’a GW Persson’a wylądowała w moim ręku bo spodobała mi się okładka. Ściślej, zdjęcie na okładce, idealnie pasujące do kryminału. Niby ciemno ale ponad dziesięć świecących latarni. Do tego ta krata i ani jednej żywej duszy, ani szczura ani kota. Cisza przed burzą.

Zabójstwo premiera Szwecji

Streszczenie na tyle okładki, też brzmiało zachęcająco:

„Między tęsknotą lata a chłodem zimy to pierwsza powieść trylogii dotycząca nierozwiązanej sprawy zabójstwa premiera w 1986 r. Zaczynając od śmierci nieznanego Amerykanina w Sztokholmie, Persson powoli odkrywa złożoną sieć międzynarodowego szpiegostwa, chciwości, zwykłej niekompetencji i słabości szwedzkiego wywiadu, która według niego doprowadziła do morderstwa premiera. To niezwykle wciągająca i bogata w fakty kombinacja satyry, thrillera, dramatu psychologicznego i powieści policyjnej o największym śledztwie kryminalnym we współczesnej historii Szwecji.” (źródło)

Jak się czyta pierwszą część trylogii?

„Między tęsknotą lata a chłodem zimy” czyta się bardzo dobrze. Akcja toczy się powoli. Nie ma żadnych spektakularnych pościgów, strzelanin czy też bijatyk. Mimo to kryminał ten pochłoną całą moją uwagę. Myślę, że zasługą tego są dobrze wykreowane postacie oraz kolejne tajemnice jakie poznajemy wraz z rozwojem akcji. Bohaterowie książki są zwykłymi ludźmi, jednak bardzo różnią się między sobą. Te zróżnicowane postacie w powiązaniu z aurą tajemnicy pozwoliły autorowi zbudować takie napięcie, że z zapartym tchem połykałem kolejne strony.

Coś mi to przypomina

Cała fabuła kręci się wokół szwedzkich służb bezpieczeństwa. Siłą rzeczy narzuca to skojarzenie z trzecią częścią Millenium Stieg’a Larssona. Mi jednak książka bardziej przypominała „Małe miasteczko w niemczech”  John’a Le Carre’a. Prawie identyczny klimat. Tajemnice, spiski, niewygodne dokumenty i walka polityczna w tle.

Czekam na kolejne części

Książkę, mimo objętości prawie 650 stron, wciągnąłem w tydzień. Teraz czekam na kolejne części, które mają się pokazać na początku wiosny.


16. stycznia 2011 by dobra książka
Categories: sensacja | Tags: , , , , , , | Leave a comment

Inteligencja Emocjonalna – Daniel Goleman

Inteligencja Emocjonalna - Daniel Goleman

Inteligencja Emocjonalna - Daniel Goleman

Jak trafiłem na tę książkę?

„Inteligencja emocjonalna” Daniela Golemana znalazła się u nas w domu za sprawą studiów mojej ukochanej Małżonki. O istnieniu czegoś takiego jak inteligencja emocjonalna kiedyś już coś słyszałem, i stwierdziłem, że chętnie dowiem się więcej więc wziąłem się za lekturę.

O czym jest książka?

W dużym skrócie książka ta jest o ludzkich emocjach. Dlaczego ważne jest byśmy byli świadomi ich istnienia i umieli je okiełznać.

Jak wychowywać dzieci.

„Inteligencja emocjonalna” tłumaczy wpływ emocji na nasze życie od samej kołyski, dając tym samym pewne wskazówki jak wychowywać dziecko aby było szczęśliwe i zaradne w swoim dorosłym życiu i aby nie miało problemów w relacjach międzyludzkich. Bo do tego w dużej mierze sprowadza się inteligencja emocjonalna – do radzenia sobie w relacjach międzyludzkich. To jak dobrze radzimy sobie z emocjami widać we wszystkich tych aspektach naszego życia gdzie wchodzimy w relacje z innymi ludźmi. I właśnie to moim zdaniem chciał nam autor przekazać – jeśli nauczymy się rozumieć nasze emocje i emocje ludzi z którymi się stykamy to będzie żyło nam się lepiej.

Jak się to czyta?

Mimo że Daniel Goleman przekazuje nam również podstawy działania mózgu to lektura nie sprawia większych problemów. Całość jest napisana prostym językiem. Nie ma prawie żadnych trudnych słów, a ilość przytaczanych przykładów sprawia, że trudno jest przysnąć czytając.

Czy lektura tej książki się na coś przyda?

„Inteligencja emocjonalna” bardzo przypadła mi do gustu bo dowiedziałem się wiele o moim zachowaniu i o tym co dzieje się wewnątrz mnie. Rzeczy, których nie tyle nie byłem świadomy co nie wiedziałem z czego wynikają. Jestem jedną z tych osób co lubią wiedzieć jak co działa, a z lektury książki Daniela Golemana mogłem się dowiedzieć jak działam ja sam.

Mamy po dwa mózgi.

Dowiedziałem się na przykład, że tak naprawdę każdy z nas ma jakby dwa mózgi. Jeden pierwotny odpowiedzialny za szybkie reagowanie – instynktowne odpowiadanie na emocje, a drugi okalający go stworzony do „późniejszego przetwarzania przetwarzania” – głębszej analizy.

I to by było na tyle jeśli chodzi o moją „głębszą analizę” :)


06. stycznia 2011 by dobra książka
Categories: psychologia | Tags: , , , , , , | 1 comment

Pierwszy śnieg – Jo Nesbo

Pierwszy śnieg - Jo Nesbo

Pierwszy śnieg - Jo Nesbo

„Pierwszy śnieg” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jo Nesbo i bohaterem całej serii jego kryminałów – Harry’m Hole.

Harry Hole jest detektywem norweskiej policji. Nawet gdyby nie pochodził ze Skandynawii to zmuszony byłbym porównać go do detektywa szwedzkiej policji Kurt’a Wallander’a z powieści Hening’a Mankell’a. A to dlatego, że obaj panowie są mocno do siebie podobnymi, samotnymi, nieszczęśliwie zakochanymi pracoholikami ze skłonnościami do alkoholu. Harry Hole wydaje się być troszkę młodszy od Wallandera bo słucha zespołu Slipknot podczas gdy ten drugi gustuje w operze. Domniemana różnica wieku nie przeszkadza temu aby obaj Panowie byli w podobny sposób lekko fajtłapowaci, ale to już moje zdanie.

Wracając do książki, „Pierwszy śnieg” to siódma z jak dotąd ośmiu powieści z Harry’m Hole. Jednak podobnie jak w przypadku powieści Mankell’a czy Marka Krajewskiego nie trzeba znać poprzedzających tomów, żeby bez problemu odnaleźć się w fabule. „Snømannen” (bałwan), bo tak książka zwie się w oryginale opowiada o pogoni Harrego Hole za seryjnym mordercą, którego znakiem szczególnym jest bałwan pozostawiony na miejscu zbrodni. Tu pozwolę sobie na małą wstawkę multimedialna w postaci teasera:

Mi w całej tej fabule nie podobało się jak zwykle kilka szczegółów, którym brakło realizmu jednak książkę czytało się prawie tak miło jak „Wallander’y”. Myślę więc, że jako, że szwagier posiada kilka wcześniejszych tomów to w niedługiej przyszłości można się spodziewać kolejnych recenzji spotkań z Harry’m Hole.

Na koniec, dla zainteresowanych, sam autor – Jo Nesbo o książce – „Pierwszy śnieg”:


12. grudnia 2010 by dobra książka
Categories: sensacja | Tags: , , , , , , , , | 3 comments

Instytut – Jakub Żulczyk

Instytut - Jakub Żulczyk

Instytut - Jakub Żulczyk

Książkę „Instytut” Jakuba Żulczyka dostałem na urodziny. Od razu po spojrzeniu na tył okładki w celu sprawdzenia co to za cudo zauważyłem, że autor jest z rocznika 1983. Czyli młodszy ode mnie. Co ciekawsze gdy wpisałem w Google „Jakub Żulczyk” okazało się, że „Instytut” nie jest jego pierwszą książką, a już trzecią (pierwszą wydał w 2006 roku). Sam kiedyś chciałbym coś wydać, więc ciekaw byłem jak się będzie czytać coś co napisał, ktoś młodszy ode mnie.

O czym jest książka pozwolę opowiedzieć samemu autorowi:

Po przeczytaniu muszę stwierdzić, że jestem miło zaskoczony. Forma narracji, przedstawienie postaci i opis akcji bardzo mocno mi się spodobały. Jedyne co mi nie przypadło do gustu to fabuła. Niby to thriller, niby mamy się bać ale ja zamiast tego wkurzałem się na ciotowatość postaci. Nieudolne próby wydostania się bohaterów z tytułowego „Instytutu” pozbawiły dla mnie książkę realizmu. Przypominało mi to blondynkę uciekającą w horrorze po schodach do góry, skąd nie będzie miała potem jak dalej uciekać.

Mimo tego braku kreatywności w działaniu, bohaterowie „Instytutu” są wyjątkowo ciekawi. Bardzo różnią się między sobą ale jest coś co ich łączy – wspólne mieszkanie. Na szczególną uwagę zasługuje kreacja głównej bohaterki – właścicielki mieszkania, której zagmatwaną przeszłość poznajemy po kawałku w kolejnych retrospekcjach.

Gdyby fabuła była trochę bardziej dopracowana/realna to byłoby to cudo. Jednak jak już wspomniałem autor jest jeszcze młody i myślę, że takie cudo jeszcze od niego dostaniemy. Ba, może nawet już dostaliśmy. Ktoś może mi powiedzieć coś o dwóch poprzednich książkach Jakuba Żulczyka?


25. listopada 2010 by dobra książka
Categories: sensacja | Tags: , , , , | Leave a comment

Bóg urojony, Richard Dawkins

Bóg urojony, Richard Dawkins

Bóg urojony, Richard Dawkins

Skąd ten „Bóg urojony”

Na tę książkę trochę polowałem.

Kiedyś tytuł wpadł mi w oczy przypadkiem w księgarni.  Potem sprawdziłem co piszą o niej w internecie – że odkrywcza, że ciekawa, że odważna.

Gdy byłem, któregoś razu w empiku przeczytałem sobie kilkanaście stron – taki wstęp mówiący o czym są kolejne rozdziały książki. No i stwierdziłem, że sobie kupię. Tyle, że okazało się, że cena jest zaporowa, prawie 50 PLN, i w końcu nie kupiłem.

Ostatnio jednak dostałem ją na urodziny.

Po lekturze

Dziś jestem już po lekturze i muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowany. Rozczarowany bo spodziewałem się czegoś więcej.

Ciesze się jednak, że przeczytałem „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa , bo pozwoliło mi to uporządkować mój pogląd na religię, który muszę przyznać pokrywa się mocno z poglądem autora.

W lekturze uderzyła mnie forma. Tekst napisany jest mocno osobiście. Osoby religijne, nie zgadzające się z poglądami Richarda Dawkinsa, mogłyby powiedzieć, że autor się tłumaczy, a tłumaczą się winni. Mogli by też powiedzieć, że „Bóg urojony” to pisany kąśliwym językiem atak na wiarę. Obie te opinie można by przy odrobinie chęci uznać za prawdziwe. Ja jednak odebrałem taką formę jako przejaw mocnego wkurzenia na wierzących w dogmaty ludzi zasłaniających się religią. Autor po prostu ma już dość mówienia dorosłym, często wykształconym ludziom, że białe jest białe a czarne jest czarne i to, że ktoś powie że czarne jest białe i fakt, że od tysięcy lat wiele ludzi wierzy że czarne jest białe nie znaczy, że tak jest.

Ja ta książka zmieniła mój pogląd na religię

Przed przeczytaniem tej książki mój pogląd na religię wyglądał następująco:

„nie powinno mnie obchodzić co ludzie robią ze swoim wolnym czasem”

Nie powinno ale jednak trochę bolało mnie i boli do dziś, że ogromna ilość ludzi „marnuje” (w moim subiektywnym mniemaniu) czas na obrzędy religijne. Jednak po lekturze mój pogląd wygląda następująco:

„rób sobie człowieku w wolnym czasie co chcesz, ale nie mieszaj do tego dzieci”

Skąd te dzieci? A no dlatego, że autor mnie przekonał. Mówiąc dziecku, że ma wierzyć w cuda typu:

1) był sobie kiedyś taki człowiek co potrafił wskrzeszać umarłych

2) zamieniać wodę w wino

3) zmartwychwstać

4) wszystko co sobie pomyślisz ten człowiek słyszy

i jednocześnie mówiąc, że nie może tego kwestionować, zabijamy w dziecku ciekawość świata.

Gdy dziecko dorasta i pojawiają się siłą rzeczy pytania, mówi się mu, że nie wszystko trzeba rozumieć dosłownie, że duża cześć biblii to alegorie. Jednak, kto decyduje o tym co jest alegorią, a co nie?

Religia a rozwój ludzkości

Moim zdaniem problem wiary katolickiej, bo tą przyszło mi bliżej poznać, polega na tym, że nie nadążyła za postępem cywilizacyjnym. Autor nie porusza jednak tego tematu więc odpuszczę sobie dalsze brnięcie w tym kierunku. Zainteresowanych zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Kiedyś przeczytałem gdzieś, że ateiści są lepszymi ludźmi niż chrześcijanie bo traktują innych tak jakby sami chcieli być traktowani, a nie jak chrześcijanie z obawy przed piekłem czy czyśćcem. Tu pojawia się moim zdaniem kolejny problem, który można zauważyć szczególnie w kraju tak religijnym jak Polska. Wychowany w wierze katolickiej gówniarz wyrasta na złego człowieka, bo od małego mówiono mu, że musi być grzeczny bo „bozia patrzy”. Gdy orientuje się, że „bozia” nie istnieje automatycznie orientuje się, że nie musi być dobry.

Łaskawy stworzyciel?

„Bóg urojony” mówi też o tym, że bóg ze starego testamentu nie jest wcale taki dobry, że w starym testamencie ludzie wierzący oddają córki do „obcowania” z wieloma mężczyznami, że moralność nie wywodzi się z religii, że dowody na istnienie boga są co najmniej kiepskie, że religia sprzyja fundamentalistom, że Maria dziewica nie koniecznie była dziewicą, że co gorsza 72 dziewice nie koniecznie jest są 72 dziewicami.

Czytać to?

Czy jednak warte to jest prawie 50 złotych? Powiem tak jeśli jesteś osobą wierzącą i nic tego nie zmieni to nie. Jeśli natomiast Twój pogląd na religię choć trochę zbliża się do:

„rób sobie człowieku w wolnym czasie co chcesz, ale nie mieszaj do tego dzieci”

to sobie przeczytaj, żeby mieć uporządkowane myśli w głowie gdy będziesz to komuś starał się wytłumaczyć.

Może w końcu pojawią się jakaś dyskusja w komentarzach.


15. listopada 2010 by dobra książka
Categories: psychologia, religia, społeczeństwo | Tags: , , , , , , , , | Leave a comment

Limes Inferior – Janusz A. Zajdel

limes inferior - Janusz A. Zajdel

limes inferior - Janusz A. Zajdel

Fantastyki nie czytam.

„Limes inferior” przeczytałem bo kolega powiedział, że to fajna książka, która może mnie zainteresować ze względu na mój światopogląd. Miałem w niej znaleźć ciekawą wizję organizacji społeczeństwa. No i znalazłem.

Po lekturze dowiedziałem się, że książka ta powstała jako karykatura państwa opartego na idei komunizmu. Jednak nie wiedząc o tym podczas czytania odbierałem treść jako ciekawą hipotezę przyszłości. Kurde, mądrze to zabrzmiało. Chodzi mi o to, że organizacja społeczeństwa przedstawiona w „Limes inferior” mocno pokrywa się z moją wizją przyszłości.

Janusz Zajdel przedstawia nam świat, w którym automatyzacja jest tak daleko posunięta, że brak jest pracy dla wszystkich. Co ciekawe to nie najbiedniejsi pracują. Więcej zdradzać nie będę, bo dla tej ciekawej wizji przyszłości warto tę książkę przeczytać.

Niestety zakończenie „Limes inferior” pozostawia wiele do życzenia. Wygląda to tak jakby autora goniły jakieś terminy i musiał na gwałt kończyć.

Mimo to, książka ta mi się spodobała i myślę że chętnie sięgnę jeszcze kiedyś po jakąś fantastykę.


09. listopada 2010 by dobra książka
Categories: fantastyka, społeczeństwo | Tags: , , , , , , , , | Leave a comment

← Older posts